Długo (przynajmniej dla mnie) nie było nowego posta. Dlaczego? Jedno słowo i na pewno zrozumiecie. Otóż: szkoła. Miałam wiele sprawdzianów i kartkówek, a jak przystało na dobrą uczennice ( :D ) musiałam się uczyć.
Dzisiejsza notka będzie o internetowych przyjaźniach.
Jestem "posiadaczką" 4 wspaniałych, cudownych i uroczych internetowych przyjaciółek. Poznałam je na Twitterze zupełnie przypadkowo. Jedna z nich, Sarcia, jechała na koncert 1D do Wiednia. Zrobiła konkurs, w którym wygrana osoba podawała jej numer komórki, a ona do nich dzwoniła z koncertu. Pomyślałam, że wezmę w nim udział.
Za parę dni (nie pamiętam już ile) Sara zrobiła kilka grupowych prywatnych wiadomości. W jednej znalazłam się ja, Oliś, Andzia, Pati, oczywiście Sara i parę innych osób. Z ludzi znajdujących się w konwersacji Żarcia (minka pedofila) miała wybrać osobę, do której zadzwoni z koncertu. Miałyśmy w niej napisać swoje imię, ulubiony ship i coś jeszcze czego nie pamiętam.
Zrobiłyśmy to i po prostu zaczęłyśmy pisać. Codziennie. Tematy do rozmów nam się nie kończyły. Każdego dnia poznawałyśmy się. Pomagałyśmy sobie, wspierałyśmy się i tak minęło 6 miesięcy. TAK PISZEMY JUŻ 6 MIESIĘCY! Wow, sama nie mogę w to uwierzyć. Dziękuję Bogu, że je poznałam. Nie wiem, co bym bez nich zrobiła.
Więc po prostu czekajcie. Na pewno kiedyś znajdziecie takiego człowieka. Jestem zdania, że prawdziwą internetową przyjaciółkę poznaje się przypadkowo. Nie znacie dnia ani godziny :)
Jeszcze nie spotkałam się z Oliwią, Angeliką, Patrycją i Sarą. Mam nadzieję, że kiedyś to nastąpi i będziemy mogły spędzić razem parę dni.
***
Pozdrawiam wszystkich, a w szczególności mój gang flowers'ów! Buziaki ;*~ claudye









